Boże Narodzenie ma w sobie coś, czego nie da się podrobić. Nagle zwalnia miasto, sklepy szybciej się zamykają, a ludzie znikają z ulic. To jest ten moment w roku, kiedy naprawdę warto się zatrzymać, usiąść przy choince, pobyć z rodziną, posłuchać kolęd, powspominać. Święta są od świętowania – od radości, bycia razem, od tego, żeby choć na chwilę odpuścić codzienny pęd.
Sam, odkąd pamiętam, czekam na święta właśnie przez kolędy. Jako dziecko nie mogłem się doczekać, kiedy wreszcie będzie można śpiewać „Cichą noc” czy „Bóg się rodzi” na cały głos. Wtedy chyba wychodziło mi to lepiej, bo po prostu więcej się śpiewało – w domu, w szkole, w kościele. Dzisiaj wciąż to uwielbiam, choć mam wrażenie, że śpiewamy mniej, a więcej słuchamy gotowych nagrań. Ale jest w tym też coś pięknego: przy rodzinnym stole, w tym całym gwarze, tak naprawdę nie słychać, kto fałszuje, kto śpiewa po cichu, a kto tylko porusza ustami. Liczy się to, że jesteśmy razem i że próbujemy złapać ten sam świąteczny klimat.
Z zewnątrz wszystko wygląda jak z reklamy: błyszczące lampki, pięknie nakryty stół, uśmiechy na zdjęciach. W środku często dzieje się zupełnie inna historia. Plecy bolą po sprzątaniu, kark jest napięty od pośpiechu i stresu, brzuch ciąży po wigilijnej kolacji, a w głowie kotłują się myśli, czy wszystko się udało i czy wszyscy są zadowoleni. Gdzieś pomiędzy karpiem a makowcem łatwo zgubić to, co jest najważniejsze – bliskość, czułość, zwykłą obecność. I pamięć o tym, że nasze ciało też chciałoby mieć święta, a nie tylko dyżur przy miotle i patelni.
Święta są po to, żeby być razem
Jeśli zapytasz dziecko, co pamięta ze świąt, raczej nie powie: „błyszczące kafelki w łazience” czy „idealnie wyprasowany obrus”. Najczęściej opowiada o wspólnym ubieraniu choinki, o śmiechu przy stole, o tym, że ktoś fałszował kolędy, że coś się przypaliło, a wszyscy i tak się z tego śmiali. My, dorośli, też tego potrzebujemy – tylko rzadziej się do tego przyznajemy.
Boże Narodzenie to dobry moment, żeby odpuścić sobie rolę perfekcyjnego organizatora i po prostu pobyć z ludźmi. Usiąść z rodziną bez telefonu w ręce. Zapytać kogoś, jak naprawdę się czuje, a nie tylko, „jak tam praca”. Posłuchać historii, które słyszeliśmy już milion razy, ale które właśnie tworzą klimat świąt. Może w tym roku warto pozwolić sobie na to, żeby nie wszystko było jak z katalogu – bo ważniejsze od idealnej serwetki jest to, czy mamy jeszcze siłę, by się uśmiechnąć i szczerze ze sobą porozmawiać.
Wigilia to nie konkurs „kto więcej zje”
No i jest jeszcze temat stołu. Wszyscy wiemy: jest dwanaście potraw, każdej „wypada spróbować”, a ciocia z babcią czuwają, czy talerz nie jest zbyt pusty. Łatwo wtedy zamienić Wigilię w zawody w jedzeniu na czas. Tyle że święta naprawdę nie są po to, żeby testować wytrzymałość żołądka.
Warto pamiętać, że przy stole chodzi bardziej o smakowanie niż o objadanie się. Można nałożyć sobie mniejszą porcję, zjeść wolniej, zrobić przerwę między kolejnymi daniami. Jeśli ciało wysyła sygnał „stop”, to warto go uszanować, nawet jeśli ktoś namawia na jeszcze jeden kawałek ciasta. Jedzenie ma cieszyć, a nie kończyć się bólem brzucha, ciężkością, zgagą i obietnicą „już nigdy więcej”. Święta trwają kilka dni, nic nie zniknie z lodówki w magiczny sposób. Naprawdę nie trzeba udowadniać miłości do rodziny tym, ile pierogów jesteśmy w stanie w siebie zmieścić. Świąteczny stół ma karmić, a nie dobijać.
Ciało i psychika – jedno świąteczne „ja”
Świąteczne dni są pełne emocji. Z jednej strony radość, wzruszenie przy łamaniu opłatka, widok dawno niewidzianych bliskich. Z drugiej – napięcie, zmęczenie, czasem smutek i tęsknota za tymi, których przy stole już nie ma. Wszystko to przechodzi przez nasze ciało.
Kiedy głowa jest przeciążona, organizm zaczyna mówić swoim językiem. Pojawia się ból karku, napięcie w barkach, ciągnące lędźwia, ból głowy, płytki sen. Ciało nie zna słów, ale świetnie zna sygnały. Dlatego tak ważne jest, żeby w tym całym świątecznym zamieszaniu choć od czasu do czasu zatrzymać się na moment i zapytać siebie: „Jak ja się właściwie czuję?”. Usiąść na chwilę przy choince, wziąć kilka spokojnych oddechów, poczuć, jak opadają ramiona, jak ciało choć trochę się rozluźnia. To drobne chwile, ale właśnie z nich składa się prawdziwy odpoczynek.
Kilka prostych rytuałów dla ciała w świąteczne dni
Nie trzeba robić rewolucji, żeby ciało poczuło się lepiej w święta. Czasem wystarczy nieduża zmiana podejścia. Zamiast od razu po kolacji zapadać się w kanapę z telefonem, można wyjść choć na krótki spacer, nawet jeśli to tylko kilka okrążeń wokół bloku. Przed i po posiłku warto sięgnąć po zwykłą szklankę wody – niby nic, a układ trawienny będzie wdzięczny.
Wieczorem można dać sobie szansę na sen o godzinę dłużej, zamiast jeszcze jednego filmu „bo leci tylko raz w roku” (a potem i tak powtórzą go za rok). Dobrze robi też kilka prostych ruchów dla kręgosłupa: delikatny skłon, powolne skręty tułowia, krążenie ramion – nic na siłę, raczej w duchu „rozruszania”, a nie treningu. I wreszcie – powiedzenie sobie „mam prawo odmówić dokładki”. To też jest forma dbania o swoje ciało.
Gdzie w tym wszystkim miejsce na masaż?
W tym całym świątecznym zamieszaniu łatwo zapomnieć, że oprócz sprzątania, gotowania i gości, jest jeszcze ktoś taki jak Ty – ze swoimi plecami, karkiem, napięciem w barkach, zmęczonymi nogami. Właśnie tutaj widzę miejsce dla masażu.
Jako mobilny masażysta przyjeżdżam do Ciebie – do domu w Warszawie, okolicach czy w rejonie Garwolina. Ty nie martwisz się dojazdem, korkami, parkowaniem ani tym, czy po zabiegu będziesz mieć siłę wracać do domu. Rozstawiam stół w Twoim salonie czy sypialni, przywożę oleje, ręczniki i wszystko, co potrzebne. Twoim zadaniem jest już tylko wejść na stół i pozwolić, żeby ciało w końcu odpuściło.
Po kilku dniach przygotowań, stania przy kuchence, siedzenia przy stole i noszenia siatek masaż potrafi zdziałać cuda. Mięśnie miękną, głowa zwalnia, oddech robi się głębszy. Czasem ktoś zasypia w trakcie zabiegu, czasem po prostu zapada w spokojną ciszę. To taki mały reset, dzięki któremu można wejść w nowy rok z trochę lżejszym kręgosłupem i spokojniejszym sercem.
Jeśli po świętach poczujesz, że Twoje ciało prosi o pomoc, możesz od razu umówić masaż z dojazdem przez formularz online – wygodnie, bez dzwonienia i pisania wiadomości. Wystarczy wejść tutaj:
Rezerwacja wizyty – masaż z dojazdem .
Moje świąteczne życzenia dla Ciebie
Na te Święta życzę Ci przede wszystkim prawdziwej bliskości – takiej, w której można się pośmiać, wzruszyć, posiedzieć razem w ciszy, bez udawania, że wszystko jest idealnie. Życzę Ci zatrzymania się, choćby na kilka minut dziennie, gdy zamkniesz oczy, weźmiesz głęboki oddech i poczujesz, że jesteś tu i teraz.
Niech Boże Narodzenie będzie dla Ciebie radosnym czasem świętowania, a nie biegu z przeszkodami. Niech przy wigilijnym stole będzie miejsce na smakowanie, a nie na obżarstwo, na rozmowę, a nie tylko na dokładkę. I niech Twoje ciało dostanie choć kawałek tego, czego tak bardzo potrzebuje: troski, czułości, odpoczynku.
A jeśli po świętach poczujesz, że plecy, kark czy brzuch dają o sobie znać mocniej niż byś chciał/chciała – z przyjemnością przyjadę z moim stołem i pomogę im trochę odetchnąć.
Radosnych, spokojnych Świąt Bożego Narodzenia – z rodziną, z kolędami, z uważnością i z odrobiną świętego spokoju dla Ciebie.
Z serdecznością,
Łukasz Russa – masażysta mobilny
