Podczas masażu coraz częściej jestem pytany, co myślę o nowych technologiach, które zaczynają wchodzić również do branży masażowej. Czy sztuczna inteligencja może wykonywać masaż? Czy robot będzie potrafił dobrać odpowiedni nacisk? I wreszcie: czy robot zastąpi masażystę?

Czasami ktoś pyta mnie wprost:

– Nie boisz się, że za kilka lat nie będziesz miał klientów?

Na razie podchodzę do tego spokojnie. Roboty rzeczywiście zaczynają wykonywać coraz bardziej zaawansowane ruchy, potrafią skanować ciało, lokalizować wybrane miejsca i regulować siłę nacisku. Nie jest to już wyłącznie pomysł z filmu science fiction.

Jednocześnie masaż nigdy nie był dla mnie tylko mechanicznym naciskaniem mięśni.
Na stole do masażu nie leży przecież model anatomiczny ani zestaw punktów zapisanych w komputerze. Leży człowiek.

Robot do masażu to już nie science fiction

W marcu 2026 roku opublikowano opis projektu HMR-1, czyli hierarchicznego systemu robota masażowego wykorzystującego model językowo-wizyjny. Jego zadaniem jest między innymi rozumienie poleceń, rozpoznawanie położenia punktów na ciele oraz planowanie toru ruchu urządzenia.

Autorzy przygotowali również zbiór MedMassage-12K zawierający ponad 12 tysięcy obrazów i ponad 174 tysiące par pytań i odpowiedzi. Jeden moduł systemu lokalizuje punkty akupunkturowe, natomiast drugi odpowiada za zaplanowanie ruchu robota. Przeprowadzono także eksperymenty fizyczne, które miały pokazać praktyczne możliwości tego rozwiązania. mi imponująco, ale trzeba zachować właściwe proporcje. HMR-1 został opisany jako projekt badawczy w repozytorium arXiv. Jest to preprint, a więc publikacja, która nie stanowi jeszcze dowodu, że robot może samodzielnie i bezpiecznie zastąpić profesjonalistę podczas zwykłej wizyty masażowej.

Robotyczne systemy do masażu są jednak dostępne także poza laboratoriami. Przykładowo urządzenie firmy Aescape wykorzystuje czujniki głębi do tworzenia trójwymiarowej mapy ciała. Producent podaje, że podczas skanowania analizowanych jest ponad milion punktów, a osoba korzystająca z urządzenia może na ekranie zmieniać siłę nacisku, wybierać opracowywane okolice i w każdej chwili zatrzymać sesję. już znacznie więcej niż fotel masujący z kilkoma gotowymi programami.

W czym robot może być naprawdę dobry?

Nie ma sensu udawać, że technologia nie ma żadnych zalet. Robot może wykonywać ruchy bardzo dokładnie i powtarzalnie. Nie męczy się, nie boli go nadgarstek, nie traci koncentracji pod koniec dnia i nie zaczyna przypadkowo pracować słabiej po kilku godzinach.

Może również:
– utrzymywać wcześniej ustawiony nacisk,
– powtarzać ten sam ruch przez określony czas,
– zapamiętywać preferencje użytkownika,
– pracować według zaprogramowanego schematu,
– wykorzystywać czujniki nacisku i położenia,
– wykonywać standardowe sesje regeneracyjne.

Już wcześniejsze badania nad robotyką masażu pokazywały możliwość cyfrowego odwzorowania niektórych technik oraz kontrolowania siły i pozycji urządzenia. W jednej z prac opisano zastosowanie sterowania, które dostosowywało ruch robota do kontaktu z ciałem, aby zwiększyć bezpieczeństwo i komfort wykonywanych technik. adaniach, które są regularne, powtarzalne i możliwe do dokładnego zaprogramowania, maszyna może radzić sobie bardzo dobrze.

Pytanie brzmi jednak: czy dobry masaż jest zadaniem całkowicie powtarzalnym?

Ciało nie zawsze trzyma się programu

Jedna osoba chce mocnego masażu, ale jej ciało przy pierwszym dotyku napina się jak struna. Druga prosi o delikatną pracę, a po kilku minutach okazuje się, że spokojnie toleruje większy nacisk. Trzecia przychodzi z bólem pleców, ale podczas rozmowy wspomina o niedawnym urazie, przyjmowanych lekach albo innych objawach, które zmieniają sposób postępowania.

Dobry masażysta nie realizuje bezmyślnie programu ustawionego na początku wizyty.

Obserwuje oddech. Widzi zmianę napięcia ciała. Zauważa, że klient zaciska dłonie, unosi barki albo odruchowo odsuwa się od nacisku. Pyta o odczucia. Zmniejsza intensywność, zmienia technikę lub rezygnuje z pracy w danej okolicy.

Czasem również przerywa masaż i sugeruje konsultację z lekarzem albo innym specjalistą.

Robot może wykryć zmianę siły nacisku lub przesunięcie ciała. Znacznie trudniej będzie mu właściwie zinterpretować wszystkie reakcje człowieka i połączyć je z informacjami uzyskanymi podczas rozmowy.

Może odczytać dane.
Ale czy zrozumie ich znaczenie?

Ustawienie nacisku to jeszcze nie indywidualny masaż

Możliwość wybrania siły masażu na ekranie wygląda bardzo atrakcyjnie. Problem polega na tym, że odpowiedni nacisk nie jest jedną liczbą obowiązującą przez całe 60 minut.

Inna siła może być potrzebna na początku sesji, inna po rozgrzaniu tkanek, a jeszcze inna w okolicy bardziej wrażliwej. Nacisk, który dobrze sprawdza się na mięśniach pośladkowych czy udzie, może być zdecydowanie zbyt intensywny w innej części ciała.

Znaczenie ma również tempo ruchu, jego kierunek, powierzchnia kontaktu, pozycja osoby masowanej oraz cel całego zabiegu.

Doświadczone dłonie nie tylko naciskają. One cały czas zbierają informacje.

Nie oznacza to, że masażysta „widzi przez skórę” albo potrafi dotykiem rozpoznawać wszystkie choroby. Takie twierdzenia byłyby zwyczajnym nadużyciem. Masażysta może jednak porównywać reakcje tkanek, obserwować zachowanie osoby masowanej i na bieżąco dostosowywać sposób pracy.

To właśnie ta ciągła zmiana odróżnia indywidualnie wykonany masaż od dobrze zaprogramowanej sekwencji ruchów.

Robot zrobi Ci masaż. Ale czy zauważy, że coś jest nie tak?

W przypadku urządzenia pracującego bezpośrednio na ciele bezpieczeństwo nie może ograniczać się do przycisku awaryjnego zatrzymania.

Czujniki siły, automatyczne ograniczenia nacisku i możliwość natychmiastowego przerwania sesji są bardzo potrzebne. Nie zastępują jednak dobrego wywiadu dotyczącego stanu zdrowia, przebytych urazów, aktualnych dolegliwości i możliwych przeciwwskazań.

Pozostaje także pytanie o odpowiedzialność.

Kto odpowiada, gdy urządzenie źle rozpozna pozycję ciała? Producent, właściciel salonu, osoba obsługująca system, autor oprogramowania czy użytkownik, który wybrał zbyt dużą intensywność?

Te kwestie nie są jeszcze ostatecznie rozstrzygnięte.

Przegląd naukowy dotyczący robotyki w masażu objął 17 badań. Wśród nich znalazło się 15 prób wstępnych, jedno badanie quasi-eksperymentalne i jedno badanie randomizowane. Autorzy ocenili wyniki jako obiecujące, ale podkreślili potrzebę dalszych badań nad skutecznością i bezpieczeństwem takich rozwiązań. Część dotychczasowych eksperymentów obejmowała niewielkie grupy lub zdrowych ochotników. Brakuje też jednolitych standardów dotyczących robotycznych interwencji masażowych. Dlatego wyników nie można bezkrytycznie przenosić na wszystkie osoby, schorzenia i rodzaje masażu. Technologia rozwija się szybko. Badania nad jej bezpieczeństwem i odpowiedzialnością muszą za nią nadążyć.

Z robotem może być jak z bardzo tanim masażystą

Gdy ktoś pyta mnie, czy obawiam się robotów, czasem odpowiadam, że może być z nimi podobnie jak z masażystą, który konkuruje wyłącznie niską ceną.

Człowiek może skusić się na tańszą ofertę. Może pójść raz, bo promocja wygląda atrakcyjnie. Jeżeli jednak usługa będzie wykonana słabo, niedbale albo zupełnie bez dopasowania do jego potrzeb, prawdopodobnie nie wróci.

Jeśli uważasz, że to co piszę jest dobre i warte uwagi, postaw mi kawkę 🙂 Będzie mi miło 🙂

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Niska cena nie zawsze wygrywa z jakością.

Podobnie będzie z robotami. Wiele osób z ciekawości spróbuje takiego masażu. Część uzna, że jest to wygodne rozwiązanie i będzie korzystać z niego regularnie. Dla innych doświadczenie okaże się zbyt techniczne, przewidywalne lub pozbawione tego, czego naprawdę szukają.

Nie każdy klient oczekuje przecież tego samego.

Niektórym zależy głównie na szybkim opracowaniu mięśni po treningu. Ktoś inny woli większą prywatność i nie czuje się komfortowo podczas dotyku obcej osoby. W takich sytuacjach robot może mieć realną wartość.

Inny człowiek potrzebuje rozmowy, poczucia bezpieczeństwa i indywidualnego podejścia. Wtedy sama poprawnie wykonana sekwencja ruchów może nie wystarczyć.

W świecie komunikatorów zaczyna brakować prawdziwego spotkania

Żyjemy w czasach, w których przez cały dzień jesteśmy z kimś połączeni, ale nie zawsze naprawdę się spotykamy.

Wysyłamy wiadomości. Oglądamy relacje. Rozmawiamy przez komunikatory. Przewijamy kolejne filmy i zdjęcia. Jesteśmy stale dostępni, a jednocześnie wiele osób ma coraz mniej spokojnego kontaktu z drugim człowiekiem.

Z mojego doświadczenia wynika, że dla części klientów masaż jest jednym z niewielu momentów w tygodniu, kiedy mogą się zatrzymać. Nie muszą patrzeć w telefon, odpowiadać na wiadomości ani wykonywać kilku zadań jednocześnie.

Mogą pobyć w ciszy.
Mogą porozmawiać.
Mogą poczuć bezpieczny, profesjonalny dotyk drugiej osoby.

Czasami podczas wizyty klient mówi bardzo dużo. Innym razem nie odzywa się prawie wcale. Obie sytuacje są w porządku. Najważniejsze jest to, że przez ten czas ktoś jest przy nim i zwraca uwagę na jego reakcje.

Najlepsza technologia może naśladować kierunek ruchu, tempo i nacisk. Nie stworzy jednak dokładnie takiego samego spotkania.

Bo obecność nie jest parametrem, który można ustawić na ekranie.

Masażysta również nie powinien zachowywać się jak robot

Technologia stawia przed masażystami niewygodne, ale potrzebne pytanie.

Skoro robot potrafi powtarzać ruchy, pilnować czasu i utrzymywać nacisk, to co człowiek wnosi ponad wykonywanie wyuczonego schematu?

Jeżeli masażysta nie przeprowadza wywiadu, nie obserwuje reakcji klienta, każdemu wykonuje identyczny zabieg i przez godzinę działa na autopilocie, rzeczywiście zaczyna konkurować z maszyną na jej terenie.

A z powtarzalnością maszyny trudno wygrać.

Przewagą człowieka nie jest to, że ma dłonie zamiast metalowych ramion. Przewagą są wiedza, doświadczenie, odpowiedzialność, komunikacja, zdolność reagowania i umiejętność budowania zaufania.

Masażysta powinien potrafić wyjaśnić, co robi i dlaczego. Powinien znać swoje kompetencje, zauważać niepokojące sygnały i wiedzieć, kiedy nie wykonywać masażu.

Powinien również pamiętać, że na stole leży człowiek, a nie kolejna pozycja w kalendarzu.

Robot jako konkurencja czy kolejne narzędzie?

Nie sądzę, aby przyszłość musiała wyglądać jak walka masażysty z robotem.

Roboty mogą wykonywać część prostych, powtarzalnych sesji, wspierać regenerację, pomagać w placówkach, w których brakuje personelu, albo obsługiwać osoby preferujące ograniczony kontakt z terapeutą.

Technologia może również wspomagać samych masażystów. Czujniki mogą pomagać w nauce kontroli nacisku. Systemy obrazowania mogą wspierać planowanie pracy. Urządzenia mogą przejmować wybrane, obciążające fizycznie i wielokrotnie powtarzane czynności.

Zamiast zastępować specjalistę, robot może stać się jednym z jego narzędzi.

Podobnie jak stół elektryczny nie zastąpił masażysty, aparat do terapii uciskowej nie zastąpił człowieka, a system rezerwacji internetowej nie przejął prowadzenia gabinetu.

Narzędzie pozostaje narzędziem. O jego wartości decyduje sposób wykorzystania.

Czy robot zastąpi masażystę?

Robot prawdopodobnie zastąpi niektóre proste i powtarzalne usługi masażowe. Może dobrze sprawdzić się podczas standardowej regeneracji, w hotelach, klubach sportowych, dużych centrach wellness oraz wszędzie tam, gdzie liczą się dostępność i przewidywalność.

Nie oznacza to jednak końca zawodu masażysty.

Dobry masaż nie polega wyłącznie na wykonaniu serii ruchów z odpowiednią siłą. Jest połączeniem techniki, wiedzy, obserwacji, rozmowy, odpowiedzialności i zaufania.

Robot może coraz lepiej rozpoznawać ciało.

Masażysta powinien dostrzegać człowieka.

Robot może zaplanować ruch.

Człowiek potrafi zmienić plan, gdy widzi, że sytuacja tego wymaga.

Robot może wykonać masaż.

Ale jeszcze długo nie będzie tym samym co spotkanie z dobrym masażystą.

Technologii się więc nie boję. Obserwuję ją z ciekawością. Być może za kilka lat część urządzeń, które dziś wyglądają futurystycznie, stanie się normalnym wyposażeniem salonów, hoteli i placówek zajmujących się regeneracją.

Jednego jestem jednak pewien: masażyści, którzy rozwijają wiedzę, słuchają klientów i traktują ich indywidualnie, nadal będą potrzebni.

Bardziej niż robotów obawiałbym się sytuacji, w której sami zaczniemy pracować jak maszyny.

A Ty komu powierzyłbyś swoje plecy — doświadczonemu masażyście czy robotowi wyposażonemu w sztuczną inteligencję?

Tagi: